Pamiątka Pierwszej Komunii Świętej: Bieszczadzkie anioły i rybki pełne wiary

Pamiątka pierwszej komunii świętej

No i mamy maj. Spójrzcie za okno – czy jest w roku miesiąc bardziej zachwycający pod względem kolorów i zapachów? Dla mnie, jako osoby zakochanej w kwiatach i naturze, to absolutny raj. Każdy florysta przyzna mi rację, że to właśnie teraz możemy puścić wodze fantazji, czerpiąc z bieszczadzkich łąk wszystko, co najpiękniejsze. Ale maj w mojej pracowni to nie tylko zapach świeżych bzów i czeremchy. To przede wszystkim czas niezwykłych spotkań, wzruszeń i przygotowań do jednego z najważniejszych wydarzeń w życiu młodego człowieka. To miesiąc, w którym w centrum uwagi staje pamiątka Pierwszej Komunii Świętej, niosąca ze sobą ładunek emocjonalny, którego nie zastąpi żaden nowoczesny gadżet.

Dekoracje, które mówią więcej niż słowa

W tym roku los rzucił mi piękne wyzwanie. Zostałam poproszona o przygotowanie dekoracji komunijnych w urokliwym, niewielkim kościółku w bieszczadzkiej wsi Wojtkowa. Kto zna te okolice, ten wie, że panuje tu cisza, którą przerywa jedynie szum potoku i śpiew ptaków. Nie chciałam, aby wystrój świątyni był typowy, katalogowy, pozbawiony ducha. Czułam, że te dzieciaki zasługują na coś, co będzie im bliskie, co zrozumieją i co zapamiętają na lata.

Zamiast skupiać się wyłącznie na tradycyjnych girlandach z białych kwiatów, postanowiłam wprowadzić do kościoła element surowego, ciepłego drewna. Wykorzystałam ręcznie zdobione, drewniane rybki. Ryba to przecież jeden z najstarszych i najpiękniejszych symboli chrześcijaństwa, niosący w sobie głęboką treść. Te małe figurki miały kojarzyć się z niewinnymi, czystymi buźkami dzieci, które po raz pierwszy w pełni uczestniczą w Eucharystii.

Każda rybka była inna, tak jak inne jest każde dziecko. Aby podkreślić tę indywidualność, na każdej z nich wypisałam imię małego parafianina. Razem z księdzem proboszczem oraz rodzicami wpadliśmy na pomysł, by te dekoracje stały się czymś więcej niż tylko elementem tła. Postanowiliśmy, że każda taka rybka po uroczystości trafi w ręce dziecka jako pamiątka Pierwszej Komunii Świętej, zastępując klasyczny, drukowany obrazek.

Rybka Stróż i siła bieszczadzkiego drewna

Mam głęboką nadzieję, że te małe, drewniane symbole pozostaną z „moimi” komunijnymi dziećmi jak najdłużej. Nazwaliśmy je roboczo „Rybkami Stróżami”. Wierzę, że postawione na półce w dziecięcym pokoju będą przypominać o tym majowym dniu, o zapachu kościoła w Wojtkowej i o czystości serca. To taka mała kotwica wiary, która ma chronić je przed wszelkimi burzami i nieszczęściami, jakie przynosi dorosłość.

Praca nad tymi rybkami dała mi ogromną satysfakcję. Czułam, że kawałek bieszczadzkiego drewna, który przeszlifowałam i ozdobiłam, staje się nośnikiem ważnych wartości. W świecie zdominowanym przez plastik i technologię, powrót do takich prostych, a zarazem szczerych form, wydaje się być dzieciom szczególnie potrzebny. One instynktownie czują autentyczność.

Zamiast roweru – Anioł Stróż na całe życie

Największą niespodziankę sprawili mi jednak rodzice chrzestni. Muszę przyznać, że ich postawa bardzo mnie podbudowała. W czasach, gdy najczęstszym wyborem są hulajnogi elektryczne, drogie rowery czy najnowsze smartfony, kilka osób postanowiło pójść pod prąd. Zwrócili się do mnie z prośbą o stworzenie czegoś unikatowego. Tak powstały duże, drewniane anioły, malowane ręcznie z miłością i dbałością o każdy detal.

Taka pamiątka Pierwszej Komunii Świętej to dar, który nie straci na wartości po jednym sezonie. Nie zepsuje się, nie wyjdzie z mody. Drewniany anioł, którego postać wyłania się ze słojów bieszczadzkiego drewna, to towarzysz na całe życie. Widziałam wzruszenie w oczach tych chrzestnych, gdy odbierali gotowe prace. Wiedzieli, że dają swoim chrześniakom kawałek serca i coś, co będzie pilnować ich snów i marzeń przez długie lata.

Twórzmy wspomnienia, które zostają w sercu

Jeśli i Wy stoicie przed dylematem, co podarować dziecku w tym wyjątkowym dniu, zachęcam Was do poszukiwania rzeczy niepowtarzalnych. Jeśli marzy Wam się indywidualny, pełen ciepła prezent, który wywoła szczery uśmiech i zostanie pamiątką na pokolenia – zapraszam do mojego bieszczadzkiego świata. Ręcznie malowany anioł na starym drewnie to coś więcej niż przedmiot. To zatrzymana w czasie modlitwa i dobre życzenie.

A przede mną już kolejny weekend z komunijnymi uroczystościami. Tym razem w mojej pracowni zamiast rybek królują małe aniołki. One także, ramię w ramię z dziećmi, wyruszą w świat jako symbole wiary i bieszczadzkiego spokoju. Maj trwa, a ja cieszę się każdą chwilą, mogąc dokładać swoją cegiełkę do tych pięknych, dziecięcych wspomnień. Do usłyszenia przy kolejnych opowieściach z Aniołomanii!

 

 

```