Wyjątkowy ślub w Bieszczadach to nie jest zwykłe wydarzenie, bo to jest właaśnie ten moment, w którym Wasza osobista opowieść splata się z dzikim rytmem natury i duchem dawnych pokoleń.Mówi się, że w Bieszczady przyjeżdża się tylko raz, a potem już tylko się do nich wraca. Prawda to czy mit? Patrząc na moich gości i pary, które odwiedzają Aniołomanię, śmiem twierdzić, że to najczystsza prawda. Jedni wpadają tu na chwilę, by przefiltrować płuca rześkim powietrzem i zmęczyć mięśnie na stromych podejściach. Inni jednak dają się złapać w bieszczadzkie sidła na dobre. Zakotwiczają się, budują domy, szukają tu sensu. Historie są tak różne, jak kolory liści jesienią: od tych, którzy przyjechali tu za pracą w dawnych dekadach, po tych, których przygnała tu wielka, nieplanowana miłość. I właśnie z tej miłości rodzi się marzenie, by to tutaj, w cieniu połonin, powiedzieć sobie sakramentalne „tak”.


Spis treści
Echa dawnych wesel i zapomniana melodia Bieszczad
Zanim jednak przejdziemy do planowania współczesnej uroczystości, zatrzymajmy się na chwilę przy historii, bo to ona nadaje temu miejscu głębię. Gdy nasze babcie i prababcie szykowały się do zamążpójścia, nikt nie szukał inspiracji w kolorowych pismach. Wesele było dramatyczne, barwne, nasycone symbolami, których dziś często już nie rozumiemy. Było to wydarzenie wspólnotowe, celebracja życia w jego najczystszej, wiejskiej formie.
Niestety, trudna historia bieszczadzkich miast i wsi i przesunięcia granic sprawiły, że wiele z tych tradycji zamilkło wraz z echem wysiedleń. Kulturowe dziedzictwo stało się ulotne, dlatego dziś tak bardzo go szukamy. Szukamy go w zapachu starego drewna w małych cerkwiach i w wietrze, który wciąż niesie ze sobą bojkowskie i łemkowskie pieśni. Kiedy wybieracie na swój ślub starą cerkiew pod modrzewiem, nie wybieracie tylko budynku, wybieracie świadka historii, który przetrwał wszystko, by dziś ugościć Waszą miłość.
Ceremonia w rytmie natury: od Łopienki po Bukowe Berdo
W mojej wieloletniej pracy z parami młodymi widziałam już wiele. Obserwuję, jak z roku na rok rośnie pragnienie ucieczki od wielkomiejskiego blichtru na rzecz bieszczadzkiej autentyczności. Pomysły bywają zaskakujące: od hucznych wesel w drewnianych karczmach, po ciche, intymne ceremonie tylko we dwoje, gdzie jedynymi świadkami są „uczesane przez wiatry gołe szczyty połonin”.
To fascynujące, jak natura potrafi zdefiniować charakter uroczystości. Najczęściej Wasze kroki kierują się ku miejscom magicznym. Cerkiew w Łopience to ikona Bieszczad, surowa, a jednak dająca niesamowite poczucie bezpieczeństwa. Dalej Smolnik, Hoszów czy Równia, a także Sanktuarium w Jasieniu. Każde z tych miejsc ma inną energię, każda deska w tych ścianach opowiada o trwaniu.
Coraz częściej jednak wychodzimy z murów wprost na zieloną trawę. Ślub plenerowy z widokiem na panoramę gór? To możliwe! Stanica Kresowa Chreptiów czy punkt widokowy na Holicy w Ustjanowej Górnej to miejsca, gdzie „zieleni krzyk” i błękit nieba tworzą najpiękniejszą dekorację, jakiej nie wyczaruje żaden scenograf. To tam czuć wolność, której tak bardzo potrzebujemy w tym najważniejszym dniu.



Moja rola w Waszej opowieści: kwiaty, anioły i bieszczadzka dusza
Pewnie zastanawiacie się, gdzie w tym wszystkim jestem ja. Oprócz rzeźbienia aniołów, które mają za zadanie strzec dobrych chwil, moją największą pasją jest florystyka. Towarzyszy mi ona od dziecka, ewoluując wraz ze mną. Dla mnie dekorowanie Waszego ślubu to nie jest tylko „układanie kwiatów”. To tworzenie otoczki, która podkreśli Waszą relację i szacunek do tego miejsca.



Uwielbiam wyzwania i nietuzinkowe rozwiązania. Kocham prostotę, klasę i naturalność, właśnie taką, która nie krzyczy, ale szepcze o pięknie. Kiedy przygotowuję bukiet ślubny czy dekoruję salę w bieszczadzkiej karczmie, zawsze myślę o tym, by kwiaty współgrały z otoczeniem. Nie chcę przysłaniać Bieszczad, chcę je oprawić w najpiękniejszą ramę.
Niezależnie od tego, czy marzycie o bryczce przystrojonej polnymi kwiatami, czy o minimalistycznym wystroju kościoła, zależy mi na jednym: na Waszym zaufaniu. Chcę, abyście mogli skupić się na sobie, podczas gdy ja zadbam o to, by każda piwonia, każda gałązka i każdy anielski detal opowiadały o Waszej miłości.


Bieszczady czekają na Wasze kroki. A ja czekam, by pomóc Wam uczynić ten dzień najpiękniejszym rozdziałem w Waszym życiu.

