Nadszedł ten moment w roku, na który moje serce czeka z niecierpliwością, odkąd tylko pierwsze wiosenne słońce zaczyna topić śniegi na bieszczadzkich połoninach. Z wielką radością i wzruszeniem ogłaszam, że właśnie zaczynamy tegoroczne Bieszczadzkie Spotkania ze Sztuką Rozsypaniec 2018. To nie jest zwykłe wydarzenie w kalendarzu imprez kulturalnych, to czas niezwykły, niemal mistyczny, zarówno dla mnie, jak i dla wszystkich tych, którzy postanowią nas w tych dniach odwiedzić. Bieszczady mają w sobie tę rzadką moc przyciągania ludzi o wrażliwych duszach, a „Rozsypaniec” jest jak soczewka, w której skupia się całe to dobro, muzyka i sztuka, którą tak bardzo kochamy.
Kiedy myślę o nadchodzących dniach, czuję ten charakterystyczny zapach dymu z ogniska zmieszany z aromatem świeżo parzonej herbaty i bieszczadzkiego wiatru. Oczywiście, jak co roku, nie mogłoby mnie tam zabraknąć. Będziecie mogli mnie spotkać przy moim małym, anielskim kramie, który rozstawię w samym sercu festiwalowego gwaru. Przygotowałam na tegoroczną edycję wiele nowości: anioły, które w ciszy mojej pracowni nabierały barw, inspirowane szumem Wetlinki i spokojem tutejszych lasów. Każdy z nich ma swoją historię, którą chętnie Wam opowiem, gdy zatrzymacie się u mnie na chwilę rozmowy.
Spis treści
Tradycja, która wciąż żyje w naszych sercach
Przez najbliższe kilka dni Cisna i Dołżyca staną się naszym wspólnym, Anielskim Centrum Dowodzenia. Warto pamiętać, że ta impreza ma swoje głębokie korzenie. „Rozsypaniec” jest bowiem dumnym następcą legendarnych „Bieszczadzkich Aniołów”, organizowanych niegdyś przez Stowarzyszenie Miłośników Bieszczad „Moje Bieszczady”. Pamiętam te dawne czasy, te wspólne śpiewy i poczucie jedności, które nas wtedy scalało. Choć czasy się zmieniają, duch tej imprezy pozostał niezmienny. Od 2010 roku kontynuatorem tej starej, dobrej anielskiej tradycji stały się właśnie Bieszczadzkie Spotkania ze Sztuką Rozsypaniec. To piękny dowód na to, że bieszczadzka kultura potrafi przetrwać każdą próbę czasu, znajdując nowe drogi dotarcia do ludzkich serc.
Dla wszystkich, którzy czują w sobie wołanie gór i chcą odwiedzić festiwal, mam garść najważniejszych informacji. Spotykamy się w dniach 9–12 sierpnia 2018 roku. Naszymi bazami będą kultowa Karczma „Skup Runa Leśnego” w Dołżycy oraz Gminne Centrum Kultury i Ekologii w Cisnej. To tam, wśród dźwięków gitar i recytacji wierszy, będziemy budować nową warstwę historii tego regionu. Każdy zakamarek Cisnej będzie tętnił życiem, a ja już teraz zapraszam Was, byście dali się ponieść tej fali pozytywnej energii.
Zaduma w Łopience i jubileusze mistrzów
Festiwal to jednak nie tylko radosne spotkania i zabawa. Nie może na nim zabraknąć dawnej historii ziem bieszczadzkich, tej trudnej, bolesnej, ale niezwykle ważnej dla zrozumienia dzisiejszego oblicza tych gór. Dlatego też, zgodnie z tradycją, powracamy do cerkwi w Łopience. W niedzielę zostanie tam odprawiona msza święta, która w tych surowych murach brzmi zupełnie inaczej niż w jakimkolwiek innym miejscu na świecie. Będzie to okazja, by zwiedzić cerkiew, dotknąć jej kamiennych ścian i choć przez chwilę zadumać się nad tragicznymi losami wysiedlonych mieszkańców tych dolin. W ciszy Łopienki najłatwiej poczuć obecność aniołów, które czuwają nad pamięcią o dawnych Bieszczadach.
Tegoroczna edycja festiwalu będzie wyjątkowa także ze względu na ważne rocznice, które będziemy wspólnie świętować. „Rozsypaniec” przebiegnie pod dwoma motywami przewodnimi. Pierwszym z nich jest 70. rocznica urodzin oraz 50-lecie debiutu literackiego Adama Ziemianina – poety, którego słowa od dekad towarzyszą wędrowcom na bieszczadzkich szlakach. To jego strofy najlepiej oddają to, co czujemy, patrząc na jesienne buki czy słuchając potoku. Drugim ważnym tematem jest 60. rocznica powstania Kabaretu Starszych Panów. Ta mieszanka poezji śpiewanej, mądrego humoru i bieszczadzkiego klimatu sprawi, że tegoroczne spotkania będą absolutnie niezapomniane.


Zaproszenie do bieszczadzkiego świata
Przygotowania do festiwalu zawsze kosztują mnie wiele pracy, ale gdy widzę Wasze uśmiechnięte twarze przy moim stoisku, zmęczenie mija jak ręką odjął. Moje anioły są już gotowe, niektóre mają surowe, drewniane skrzydła, inne błyszczą się delikatnie w słońcu, ale wszystkie łączy jedno: zostały stworzone z miłości do tych gór. Chciałabym, aby każdy, kto wróci z festiwalu do domu, zabrał ze sobą chociaż maleńką cząstkę tej bieszczadzkiej magii, która pomoże przetrwać jesienne szarugi.
Czekam na Was z otwartymi ramionami, gotowa na każdą opowieść i każde wspólne wzruszenie. Niech te dni w Cisnej i Dołżycy będą dla nas wszystkich odpoczynkiem od pędzącego świata. Pozwólmy sobie na to, by czas na chwilę się zatrzymał, by liczyła się tylko muzyka, słowo i obecność drugiego człowieka. Do zobaczenia na Bieszczadzkich Spotkaniach ze Sztuką Rozsypaniec! Do zobaczenia przy moich aniołach!

