Dlaczego koty opanowały świat i internet

Kot Łemka w 3 nurtach malarskich

Koty to nigdy nie była moja bajka, choć ludzie mówili, „weź kota, będzie fajnie”. Nie rozumiałam ochów i achów kociarzy, do momentu kiedy nie pojawiła się ona, Łemka. No i odkąd mam kota to „mam kota”. Pani tego podwórka, weszła niepozornie, krok po kroku do mojego królestwo, by rządzić niepodzielnie, ludźmi, psem, a przyjezdnych traktować z góry Jej Wysokości. To był też moment, kiedy zrozumiałam, dlaczego koty opanowały świat.

Dlaczego koty opanowały świat i internet

Od zarania dziejów do władców internetu 

Od starożytnego Egiptu, gdzie oddawano im cześć jako ucieleśnieniu bogini Bastet, przez mroki średniowiecza, aż po czasy nowożytne, koty zawsze chadzały własnymi drogami. W XIX i XX wieku te fascynujące stworzenia dosłownie przejęły paryskie pracownie i literackie gabinety. Skąd wzięła się ta wielka miłość największych twórców w historii? Kot, w przeciwieństwie do psa, nie szukał aprobaty. Był niezależny, tajemniczy i wymagał szacunku, co idealnie rezonowało z duszami artystycznych buntowników. 

Koty, które przeszły do historii sztuki i ich malarze

Dla Édouarda Maneta kot był symbolem nowoczesności i buntu. To on umieścił czarnego, zjeżonego kota w nogach łóżka na swoim skandalizującym obrazie „Olimpia”. Ten drobny detal miał podkreślać niezależność i nieprzewidywalność w kontrze do wierności symbolizowanej zazwyczaj przez śpiącego u stóp psa.  Pierre-Auguste Renoir widział w nich z uosobienie zmysłowości i domowego ciepła, dlatego tak chętnie malował puszyste, mruczące stworzenia w ramionach młodych dziewcząt, idealnie wtapiające się w jego impresjonistyczny styl. 

Dla Henriego Matisse’a koty były cichymi powiernikami. Nie wyobrażał sobie pracy bez swoich ulubieńców, Minouche i Cousi, które w skupieniu towarzyszyły mu podczas tworzenia największych dzieł życia. Kot go nie oceniał, on  trwał obok. O zupełnie innej relacji można mówić w przypadku Pabla Picassa, który szanował koty za ich mroczną, pierwotną naturę. Zanim stał się sławny, dzielił najbiedniejsze lata swojego życia w Paryżu z przygarniętym z ulicy bezdomnym kotem o imieniu Minou. Picasso widział w tych zwierzętach bezwzględnych drapieżników i ocalałych, co genialnie, w surowy sposób oddawał na swoich płótnach.

Najdalej w tej fascynacji posunął się jednak Salvador Dalí. Ten genialny ekscentryk nie zadowolił się zwykłym mruczkiem. Jego życiowym kompanem stał się Babou, prawdziwy kolumbijski ocelot. Dalí zabierał go na smyczy z nabijaną kamieniami obrożą do najbardziej luksusowych restauracji w Nowym Jorku i Paryżu, a nawet na pokłady transatlantyków. Kiedy goście drogich lokali wpadali w panikę na widok dzikiego kota, malarz z kamienną twarzą tłumaczył, że to tylko zwykły domowy zwierzak, którego dla żartu pomalował we wzory w stylu op-artu.

Dlaczego koty opanowały świat i internet

Koty jako literackie muzy i najbardziej znani koci bohaterowie literaccy

Koty i literatura to związek idealny. Pisarze, podobnie jak malarze, uwielbiali te zwierzęta za ich niezależność, dyskrecję i to, że potrafiły godzinami dotrzymywać im towarzystwa podczas pisania. Najsłynniejsi literaccy miłośnicy kotów nie tylko dzielili z nimi dom, ale też robili z nich bohaterów swoich dzieł. 

Ernest Hemingway w swojej posiadłości miał w pewnym momencie kilkadziesiąt kotów! Wszystko zaczęło się od białego kocura o imieniu Snow White (Śnieżka), którego pisarz dostał od kapitana statku. Kot ten miał wadę genetyczną w postaci polidaktylii, czyli dodatkowych palców w łapach. Do dziś w muzeum Hemingwaya żyją dziesiątki jego potomków, nazywanych powszechnie kotami Hemingwaya. 

Mark Twain uważał, że dom bez kota nie może być doskonały. W swoim życiu miał ich ponad trzydzieści, nadając im niezwykłe imiona, takie jak Abner, Bambino czy Satan. Kiedy jeden z jego ulubieńców zaginął, Twain dał ogłoszenie do prasy, a pod jego domem ustawiły się tłumy fanów z przypadkowymi kotami, tylko po to, by zobaczyć pisarza. Twain mawiał, że gdyby można było skrzyżować człowieka z kotem, człowiek by zyskał, a kot stracił. 

Podobną miłością do kotów pałał Bohumil Hrabal. Czeski autor pisał wprost, że zbawiony zostanie tylko dzięki miłości do kocurów. Dla wielu autorów ich właśni pupile stali się bezpośrednią inspiracją do stworzenia wybitnych dzieł, a same zwierzęta weszły do panteonu najsłynniejszych literackich bohaterów. 

Jednym z najbardziej ikonicznych jest bez wątpienia Behemot z powieści Mistrz i Małgorzata Michaiła Bułhakowa. Ten potężny, czarny, chodzący na dwóch łapach i pijący wódkę kocur z gangu Wolanda był po części inspirowany wielkim, domowym kotem samego pisarza, który wabił się Flasza. 

Zupełnie inny, mroczniejszy charakter ma zwierzę z opowiadania Edgara Allana Poe. Pisarz tworzył swoje teksty, gdy na ramieniu siedziała jego ukochana kotka Catarina. Stała się ona bezpośrednią inspiracją do napisania Czarnego kota, jednego z jego najsłynniejszych i najbardziej przerażających dzieł grozy. 

W poezji też nie brakuje kotów a tu pominąć nie sposób T.S. Eliota, który napisał zbiór dowcipnych wierszy dla swoich chrześniaków, zatytułowany w oryginale Old Possum’s Book of Practical Cats, co w Polsce wydano jako Księgę kotów i to właśnie ten tomik stał się później podstawą słynnego na całym świecie musicalu Cats Andrew Lloyda Webbera. 

W polskiej literaturze chyba najmocniej zapisał się kot Wisławy Szymborskiej. Polska noblistka mawiała, że koty wyjątkowo udały się Panu Bogu. Po śmierci swojego partnera, Kornela Filipowicza, napisała jeden ze swoich najwspanialszych i najbardziej poruszających wierszy, Kot w pustym mieszkaniu. Opisała w nim stratę i żałobę widzianą z perspektywy zdezorientowanego kota, który został sam w pustym domu.

Dziś koty opanowały też internet i to z kilku powodów, w tym jeden jest niekwestionowany: one są po prostu nieprzewidywalne, a każda ich wpadka czy wyraz pyszczka nie prowokują do tworzenia memów, one nimi są. 

Ludzka miłość do kotów wzięła się zapewne z kociego wyrachowania i przejrzenia na wylot naszej ludzkiej biologii, duże oczy, krótki pyszczek i specyficzne miauczenie, przypominające płacz niemowlęcia, automatycznie wyzwalają w ludziach naturalne instynkty opiekuńcze. To idealne połączenie niezależności i rozczulającej bezradności. 

Koty od pewnego czasu są też bohaterami i moich dzieł, a mnie najbardziej pociągają w nich idealne proporcje niczym u Wenus z Milo.

Strażnicy łemkowskich chyż i ceramiczne magnesy 

W kulturze dawnych mieszkańców Karpat koty traktowano z szacunkiem pomieszanym z zabobonnym lękiem. W kulturze łemkowskiej były “interaktywnym” narzędziem matrymonialnych wróżb, kiedy to podczas Wigilii koty uczestniczyły w przepowiadaniu przyszłości. Panny na wydaniu lepiły z ciasta specjalne kulki, nazywane bobalkami. Dziewczyna, której bobalkę kot zjadł jako pierwszą, mogła liczyć na to, że wyjdzie za mąż jeszcze przed kolejnymi świętami. W ludowej tradycji, współdzielonej przez Łemków i Bojków, kot był istotą mającą kontakt z sacrum. Obserwowano je, by przewidywać przyszłość, bo taki kot myjący się zawsze zwiastował nadejście gości, a ten odwracający ogon w stronę ognia zapowiadał nadejście mrozu.

Mi najbardziej utkwiły w głowie kocie historie ludzi stąd, którzy opowiadali, że po Akcji Wisła i masowych wysiedleniach ludności rusińskiej, kiedy wsie całkowicie opustoszały, z dawnego inwentarza przetrwały w dolinach jedynie koty. Miały one dziczeć i krzyżować się z miejscowymi żbikami, a co niektóre stały się ostatnimi strażnikami łemkowskich i bojkowskich chyż.

To właśnie te surowe opowieści i barwna karpacka sztuka ludowa stały się bezpośrednią inspiracją dla mojej ceramicznej kociej rodziny. Z gliny formuję urocze, pękate koty, z których każdy ma swój unikalny folkowy charakter. Są to formy oblane głębokim, lśniącym błękitem i turkusem, nakrapiane beże, czarno-biała geometria trójkątów i pasów, a także ciepłe, miodowe oranże. Wszystkie łączy ten sam wyraz pyszczka. Mają lekko zdziwione, wybałuszone niebieskie oczy, malinowe noski i zawadiackie, asymetryczne uszy. Ich długie ogony, często figlarnie zawinięte w ślimaka na grzbiecie, nadają im niezwykłej plastyczności.

Dlaczego koty opanowały świat i internet

Z kolei do symbolicznego strzeżenia fundamentów współczesnych bieszczadzkich domostw stworzyłam kocie magnesy. Te mniejsze, płaskie ceramiczne formy przyciągają wzrok wyeksponowanymi łapkami z kolorowymi opuszkami oraz wyrytymi w glinie, sumiastymi wąsami. Towarzyszą im drobne akcenty w postaci czerwonych serc czy małych gwiazdek, a ich ogony zgrabnie oplatają całą sylwetkę, tworząc zwartą, gotową do straży formę.

Dlaczego koty opanowały świat i internet

Kocie portrety – jak powstał Milik Łaskawy 

Moje “wczesne” kocie prace, to były drobne drewniane formy, niejako podyktowane modą z internetu. Kot Bonifacy, Filemon czy kocie lustra, stały się “wiralem” mojej pracowni. Schodziły jak ciepłe jagodzianki od kultowego “Szelca”. Długo jednak czekałam na pierwszą prawdziwą inspirację, która nadeszła wraz zamówieniem portretu kota Milika.

Milik, jak prawdziwy król rządził niepodzielnie warszawskim mieszkaniem i żyjącymi w nim ludźmi. Był panem mądrym i łaskawym, rozdawał swoje zielone spojrzenia z umiarem a przytulasy tylko zasłużonym. Jak w takich okolicznościach oddać Jego Władczość na kawałku deski? Chciałam ująć tę jego kocią dostojność, ale jednocześnie zależało mi, aby to była w pełni moja autorska wizja, a nie odwzorowanie natury. Stąd te przerysowane, niemal abstrakcyjnie smukłe sylwetki z wydłużonymi szyjami i wyciętymi w drewnie ogonami. Największym wyzwaniem było jednak jego spojrzenie. Te wielkie, zielone oczy musiały patrzeć na domowników z odpowiednią dozą pańskiej wyższości. 

Próby były dwie, bo sama nie mogłam się zdecydować w którą stronę iść i która bardziej zadowoli Milika. Surowy kontrast bieli drewna z plamami głębokiej czerni podkreślający jego elegancję, czy może ten, mniejszy, którego, dostojność miał podkreślać czarny melonik (to taki ukłon w stronę jego arystokratycznych manier i dystansu do otoczenia, a sam melonik  w bonusie dla poddanki Wioletki- fanki dzieł Rene Margritte’a).

 Do dziś Milik Haute Couture i Milik Łaskawy wiszą na honorowym miejscu w mieszkaniu Jego Wysokości.

Dlaczego koty opanowały świat i internet

Ceramika pod kocim nadzorem 

Wracając do mojej twórczości coraz częściej czerpię inspirację z tych władców naszych domów. Zmieniłam też materiał, z drewna na ceramikę, która lepiej oddaje plastyczność kotów. Nasz Łemka nie tylko przełamała moje “kocie opory” ale też awansowała na głównego kierownika kontroli jakości w pracowni. Ta moja puszysta muza osobiście nadzoruje surowe gliniane formy, sprawdza z bliska, czy proporcje rzeźbionych wąsów i uszu oddpowiednio oddają kocią godność. Widząc, z jakim skupieniem i powagą obwąchuje każdą przygotowaną do wypału figurkę, mam pewność, że rzemiosło Bieszczadzkiej Aniołomanii jest w najlepszych, kocich łapach.

Dlaczego koty opanowały świat i internet
```