Cztedzieści lat minęło – czy istnieje życie po 40-tce: o zwalnianiu, bieszczadzkim spokoju i sile rodzinnych więzi

Życie po czterdziestce: 0 zwalnianiu, bieszczadzkim spokoju i sile rodzinnych więzi

Przekroczyłam ten magiczny próg. Życie po 40-tce stało się faktem, a ja nie omieszkam podzielić się z Wami tym ważnym dla mnie wydarzeniem. A w zasadzie, z czego tu się cieszyć? Czas pędzi nieubłagalnie i jak śpiewa Siczka z KSU: „wolno płyną tylko chmury na niebie”. Ostatnio te słowa wyjątkowo mocno zapadły mi w serce. Zawsze chciałam zwolnić, ale przez lata nie potrafiłam znaleźć hamulca. Dopiero teraz zaczynam rozumieć istotę tego bieszczadzkiego „wolniej”. Może to przychodzi właśnie z wiekiem…

Czy życie po 40-tce faktycznie się dopiero zaczyna?

Przez lata słuchałam o dobrodziejstwach, jakie czekają na kobietę po czterdziestych urodzinach. Wszyscy jednogłośnie twierdzili, że to moment, w którym wszystko nabiera nowych barw. Nasuwa się jednak pytanie: co było wcześniej?

Mój świat przed czterdziestką to był wir pracy, niekończących się obowiązków i ciągłych zmian. Ten pęd sprawił, że przez prawie dwa lata nie napisałam ani słowa na własnym blogu. Dziś, gdy wracam do pisania w mojej nowej dekadzie, traktuję to jako swój mały, wielki sukces. Szukanie weny, chęci i czasu równolegle graniczy z cudem, zwłaszcza gdy wypadnie się z rytmu regularności. Wiele historii w mojej głowie stało się tylko „wyschniętymi kiełkami”, których nie zdążyłam podlać słowami. Ale teraz nadszedł czas na nadrabianie zaległości.

Sztuka odpuszczania i bieszczadzka lekcja pokory

Mimo sakralnej daty w kalendarzu, co roku obiecuję sobie to samo: podwyższam poprzeczkę, a jednocześnie próbuję zwolnić. I wiecie co? W końcu mi się udało! Choć na początku głównie za kierownicą samochodu. Zauważyłam, że i tak zawsze zdążę dojechać, a świat się nie zawali, jeśli pojawię się gdzieś kilka minut później. Oczywiście, punktualność to wyraz szacunku, ale wewnętrzny spokój jest równie ważny.

Stres to największy pożeracz naszej energii. Mówi się, że życie po 40-tce jest lżejsze, bo mamy mniej zmartwień. Myślę, że prawda leży gdzie indziej. Po prostu po czterech dekadach na tym świecie uczymy się:

  • akceptować świat takim, jakim jest,
  • odpuszczać rzeczy, na które nie mamy wpływu,
  • szanować to, co już posiadamy,
  • cieszyć się z drobnych, codziennych chwil.

Refleksje w cieniu wojny – co naprawdę jest ważne?

Jestem pokoleniem czasów komunistycznych. W moich wspomnieniach wciąż żyją obrazy parad organizowanych w Ukrainie. Nigdy bym nie wpadła na to, że czterdzieści lat po moich urodzinach świat znów dotknie tak potworna tragedia. Że rakiety będą spadać jak deszcz, niosąc śmierć, ból i strach. Wydawało mi się, że ludzkość wyciągnęła wnioski z historii, ale rzeczywistość brutalnie zweryfikowała te nadzieje.

Na początku wojny moja była wychowawczyni napisała mi słowa, które zostaną ze mną na zawsze: „Mariczko, człowiek co najwyżej może unieść ze sobą najważniejsze rzeczy w dwóch dłoniach”. Te słowa sprawiają, że definicja „posiadania” i „sukcesu” w mojej głowie uległa całkowitej zmianie.

Rodzina, Lwów i nadzieja na lepsze jutro

Rok 2022 zapisał się w historii czarnymi zgłoskami, ale dla mnie był też rokiem moich 40. urodzin. Udało mi się wtedy ściągnąć najbliższą rodzinę ze Lwowa do Bieszczad. Mogłam podarować im kilka dni bez alarmów bombowych, kilka dni namiastki normalności, jaką znaliśmy sprzed inwazji. Choć w ich oczach czaił się smutek, a strach nie opuszczał ich ani na chwilę, najważniejsza była obecność. Nie zniechęciła ich wielogodzinna kolejka na granicy ani zmasowane ataki rakietowe.

Czasy, w których żyjemy, zmieniają naszą hierarchię wartości. Moje życie po 40-tce to teraz przede wszystkim wiara w to, że:

  1. Trzeba żyć i cieszyć się każdą chwilą, bo nic nie jest dane na zawsze.
  2. Warto marzyć śmiało i nie bać się rozwoju.
  3. Czas spędzony z bliskimi to jedyna waluta, która nie traci na wartości.

Wierzę głęboko, że do moich kolejnych urodzin ta okrutna wojna się skończy, a czas zacznie goić rany. Bo niezależnie od tego, ile mamy lat, nadzieja jest tym, co trzyma nas przy życiu.

Bce буде Україна!!!  

```