Aż do granic bólu kocham bieszczadzkie drewniane cerkiewki rozsiane po wioskach wokół Ustrzyk Dolnych. Ja wiem, że wszystkie one piękne, ale jedną z nich darzę szczególnym uczuciem.
To Cerkiew Opieki Matki Bożej w Równi, kto nie był niech koniecznie odwiedzi, kto był z pewnością przyzna mi rację, że miejsce to wyjątkowe.
Magiczna siła bijąca od kościółka specyficznie pachnącego dziegciem, daje mi wiele inspiracji artystycznych, także tych bukieciarskich.
Dostałam też niedawno nie lada zadanie udekorowania cerkwi na uroczystość zaślubin. Wyzwanie trudne, uwierzcie, bo jak upiększać coś co samo w sobie już pięknem doskonałym? Jak nie przesadzić i przesłodzić, by urok tego miejsca podkreślić a nie upstrzyć! A do tego jeszcze jak pogodzić bukiet, który panna młoda wybrała na ten dzień z nostalgią i tragiczną historią miejsca. Kompozycja nie była prosta. Duże gladiole w takim małym wnętrzu? A jednak! Z pomocą tym razem przyszły mi białe margerytki, które doskonale zrównoważyły majestatyczność mieczyków. Miało być przaśnie i wytwornie, efekt zobaczcie sami czy mi się udało. Wieczorne zachodzące słońce po zakończonej pracy zrekompensowało mi wszystkie rozterki, którymi się gryzłam dekorując kościółek a niesamowite zdjęcie cerkiewki, które udało mi się zrobić na koniec bezcenne!