Koniec lata w Bieszczadzkiej Aniołomanii

No i nastał koniec wakacji. Ustrzyckie uliczki opustoszały z turystów, skończył się gwar i ruch. To był naprawdę dobry czas dla mnie, moich współpracowników i mojej anielskiej zgrai. Tyle ciekawych ludzi przewineło się przez moją pracownię, tyle życzliwości i pozytywnej energii pozostawionej w malutkiej przestrzeni sklepu- galerii. Wszystkim, którzy odwiedzili Bieszczadzką Aniołomanię chciałam bardzo podziękować za słowa otuchy, za radość i dobro, które wnieśliście do tego malutkiego zakątka. Widząc energię płynącą z ludzi, których poznałam wiem, że wszystko się uda, może jeszcze nie dziś i nie jutro ale kiedyś raczej w tej bliższej przyszłości.

Przede mną urokliwa bieszczadzka jesień we wszystkich kolorach tęczy. Niezwykle inspirująca artystycznie pora roku nadchodzi wielkimi krokami i wiem, że będzie pełna nowych projektów. W głowie już rodzą się jesienne anioły, czekajcie cierpliwie na nowości, wkrótce pierwsza odsłona.  Energii po lecie zostało mi mnóstwo. Akumulatory naładowane po same brzegi (a nawet Brzegi… ;-)) czekają kiedy będzie można sięgnąć po rezerwy i ruszyć dalej z anielskiego kopyta.

To lato było wyjątkowe. Wiele nowości pojawiło się w mojej głowie, sklepie, życiu. Plany, które mam to już nie tylko marzenia ale realny projekt, który będę realizować krok po kroku. Z Waszą pomocą Drodzy Przyjaciele wiem, że mi się uda. Dziękuję za to, że jesteście (a zdjęcie, które ilustruje dzisiejszy wpis też zrobione po przyjacielsku, przez Zdzisława Mołodyńskiego- dziękuję- artysta on zacny i zdolny fotografik)