No to mamy święta… a właściwie za parę chwil i po świętach Wielkiej Nocy. W przedświątecznym „szale” przygotowań i nagromadzonych zadań, czasu zabrakło do napisania relacji z kolejnego szkoleniowego projektu, który poprowadziłam w zaprzyjaźnionym Bieszczadzkim Trakcie. Tym razem w ramach warsztatów zamiast bieszczadzkich aniołów malowaliśmy wielkanocne zające. 

W tym roku w Bieszczadzkiej Aniołomanii Świąt Wielkanocnych miało nie być (no, nie dosłownie, a jedynie dekoratorsko- przygotowawczo). Ilość projektów, które obecnie prowadzę nie pozwoliły mi się skupić na wymyślaniu wyrafinowanych dekoracji wielkanocnych, a ponieważ długa zima dała się nam wszystkim we znaki chciałam jak najszybciej do naszej mini-galerii wprowadzić przede wszystkim wiosnę i oby ta została tam jak najdłużej. Dodatkowo z przyczyn czysto praktycznych wiedziałam, że za chwilę czeka mnie dużo pracy związanej z drugą nogą mojej działalności czyli dekoracjami kościołów na śluby, chrzty, komunie i inne okoliczności i czasu na na zmiany nie będzie.

Tymczasem w ramach współpracy z Bieszczadzkim Traktem (dla niewtajemniczonych- stanica hufca harcerskiego w Ustrzykach Dolnych) zostałam zaproszona do poprowadzenia warsztatów malowania dekoracji wielkanocnych. Dylemat czy święta w Bieszczadzkiej Aniołomanii robimy, czy nie, w ten sposób został rozwiązany, bo przecież do warsztatów przygotować się trzeba. Dzieci fuszerki nie wybaczają. W taki oto sposób powstała figurka wielkanocnego zająca.

Choć wielkanocny zając nie wywodzi się z tradycji chrześcijańskiej a do obrzędowości ludowej został wprowadzony dopiero w XVII wieku to dla dzieci symbol ten ma szczególne znaczenie, bo kto jak nie on przynosi wielkanocne słodycze…

Zobaczcie jak w tym roku bawiły się dekorując Zajączka.

Czuj, czuj czuwaj i do zobaczenia na kolejnych warsztatach w hufcu 🙂

A ty jeśli masz ochotę na podobne zajęcia dla dzieci u siebie, skontaktuj się ze mną 😉