Jestem kolejną osobą, która przekroczyła ten magiczny próg i nie omieszkam podzielić się z Wami tym ważnym dla mnie wydarzeniem. W zasadzie z czego tu się cieszyć? Czas pędzi nieubłagalnie i jak śpiewa Siczka: „wolno płyną tylko chmury na niebie”. Ostatnio bardzo mi przypadły do serca te słowa. Bo jakoś zawsze chciałam zwolnić, tylko nigdy nie potrafiłam. Nigdy wcześniej nie zastanawiałam się nad ich istotą.
Przez lata nasłuchałam się ile ż to dobrodziejstw czeka mnie po 40-stce i jak to wszyscy jednogłośnie twierdzą, że życie zaczyna się po 40-stce.
W takim razie nasuwa się pytanie co było przed 40-stką? Wir pracy, obowiązków i ciągłych niekończących się zmian sprawił iż prawie dwa lata nic nie pisałam na własnym blogu więc to, że piszę dla Was dokładnie 29.12.2022, a jest to już trzeci wpis, mogę uznać za swój wielki sukces w moim nowo przekroczonym dziesięcioleciu. Szukanie weny, chęci i czasu równolegle graniczy z cudem. Poza tym jak się nie robi czegoś regularnie potem staję się to trudniejsze. Wiele ciekawych opowieści zostało tylko wyschniętymi kiełkami w mojej głowie. Skoro już się jednak zabrałam za pisanie to czeka mnie nadrobienie wielu twórczych zaległości, których nie zrobiłam przed 40-ką 😊. Mimo sakralnej daty co rok obiecuję sobie to samo, co rok podwyższam samej sobie poprzeczkę jednocześnie próbując zwolnic. Zwolniłam! Ale samochodem 😊 Zauważyłam, że i tak zawsze zdążę dojechać, a nawet jeśli się spóźnię to świat się nie zawali. Oczywiście o dobre maniery trzeba dbać a więc i być punktualnym. Swoją drogą przepisy mocno się zmieniły, więc zwolnijmy wszyscy przede wszystkim dla bezpieczeństwa.
Stres to największy pożeracz naszej energii. Mówią, że po 40-ce żyje się lżej i ma się mniej zmartwień. Uważam, że chodzi o całkiem coś innego. Po prostu wystarczająco sporo czasu upłynęło, by nauczyć się odpuszczać, akceptować świat takim jakim jest, szanować to co się ma i cieszyć się z każdego dnia.
Jestem pokoleniem czasów komunistycznych. Pamiętam wszystkie parady organizowane w Ukrainie na znak zwycięstwa ZSRR w II wojnie światowej. Nigdy w życiu nie pomyślałabym, że po 40-tu latach od mojego urodzenia wybuchnie kolejna tak potworna wojna. Że rakiety będą spadać jak deszcz, niosąc ze sobą śmierć, rozpacz, ból, strach i jeden Pan Bóg wie jeszcze co. Wydawało mi się, że to wszystko już było, że ludzkość wyciągnęła wnioski i nigdy więcej świat nie dotknie taka tragedia. Jak widać duży może więcej, co zresztą już robił od samego początku rozpadu Związku Radzieckiego. Na początku wojny moja była wychowawczyni napisała mi – Mariczko , człowiek co najwyżej może unieść ze sobą najważniejsze rzeczy w dwóch dłoniach. Mocno się pochyliłam nad tymi słowami. Myślę , że i Wam tutaj mocno zadziałała wyobraźnia.
Rok 2022 wejdzie do historii a wraz z nim i moje 40-te urodziny, na które ściągnęłam najbliższą mi rodzinę ze Lwowa. Mogłam im podarować kilka dni życia bez alarmów powietrznych, kilka dni jak za życia przed wojną. Niemniej jednak widoczny był smutek w oczach, a strach ciągle mieli z tyłu głowy. Dla mnie najważniejsze było jednak, że przyjechali, że byli obecni, że nie zniechęciło ich stanie w sześciogodzinnej kolejce na granicy podczas zmasowanego ataku rakietowego całej Ukrainy. Czasy, w których żyjemy zmieniają nas wszystkich i nasze podejście do nas samych, naszej planety, polityki i gospodarki globalnej. Wniosek nasuwa się bardzo prosty – trzeba żyć i się cieszyć życiem, marzyć śmiało, ciągle się rozwijać, dużo rozmawiać i mnóstwo czasu poświęcać najbliższym. Mam głęboką nadzieję i wiarę, że do moich następnych urodzin skończy się ta okrutna wojna, życie wróci na właściwe tory a czas zacznie goić rany.
Bce буде Україна!!!